Początek meczu Washington Wizards z Orlando Magic nie wskazywał na to, że jego losy będą rozstrzygać się w ostatnich sekundach. “Magicy” szybko zbudowali przewagę, którą spokojnie zachowywali aż do trzeciej kwarty, ale wtedy dali o sobie znać Gilbert Arenas i Nick Young. Łącznie zdobyli ponad 50 punktów i doprowadzili do emocjonującej końcówki, w której celną dobitką rzutu Nelsona, wynik 100:99 ustalił Dwight Howard.
Marcin Gortat grał przez 7 minut, trafił jeden z czterech oddanych rzutów z gry, zdobył 2 punkty, miał tyle samo zbiórek i po 1 asyście i bloku.
Obecnie brak komentarzy do artykułu: "Horror z happy endem w stolicy".